
O nas

Jesteśmy we dwoje i od kilku lat jeździmy tam, gdzie kończy się asfalt. Ten blog powstał z prostej potrzeby — żeby nie zgubić tego, co widzieliśmy po drodze, i żeby mieć dokąd wracać, kiedy zimą robi się cicho.
Ona
teksty, zdjęcia i pomysły

Pisze większość tego, co tu przeczytacie. Zbiera przepisy i historie, zwykle w tej kolejności. Żadna lokalna knajpa jej nie umknie. Pomysły na kolejny wyjazd wpadają jej w trakcie tego, który właśnie trwa. Pomysłami rzuca tak długo, aż kilka rzeczy zaczyna układać się w jedną całość. Lubi ciepełko i szum fal. Główna autorka zdjęć i — jak sama mówi — princess passenger.
On
plany, plecaki i bilety

Dopina cały wyjazd: łączy kropki i próbuje zrobić realnym to, co brzmi nierealnie. Główny plecakowy, kierowca, nawigator i motywator na trasach — wyszukuje szalone pomysły, a potem je realizuje, co zwykle kończy się kilkunastoma godzinami na szlaku dziennie. Odpowiada za to, żebyśmy dojechali: rezerwuje, kupuje bilety, spina wszystko do końca. Bywa problemowy, bo ciągle głodny — nie tylko wrażeń. Klasyk gatunku: „będziesz to jadła”.