
Droga numer 82
Sto kilometrów, cztery tysiące metrów przełęczy i jedna decyzja, żeby nie jechać dalej tego dnia. Najlepsza z całego wyjazdu.
Independence Pass wygląda na mapie jak skrót. W praktyce to droga, na której co pięć minut trzeba się zatrzymać, bo znowu coś się dzieje za oknem.
Wąsko i wysoko
Na górze jest 3687 metrów i tabliczka, przy której wszyscy robią sobie zdjęcie. My też. Powietrze jest tam rzadkie na tyle, że wejście po schodach na punkt widokowy zajmuje dwa razy więcej czasu, niż się wydaje.
Z jednej strony widać dolinę, z której się przyjechało, z drugiej tę, do której się zjedzie. Trudno się zdecydować, w którą patrzeć.
Zatrzymaliśmy się na godzinę, która zrobiła się trzema.
Plan przestał obowiązywać
Mieliśmy tego dnia dojechać do Leadville i jeszcze zdążyć na kolację. Zamiast tego znaleźliśmy miejsce przy potoku, rozłożyliśmy wszystko na masce i zostaliśmy do zachodu.
Nocleg przesunął się o dzień, trasa o sto kilometrów, a wyjazd wyszedł na tym tylko lepiej.